:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  19°C bezchmurnie

Spotkanie autorskie z Agnieszką Korzeniewską

Agnieszka Korzeniewska – autorka książek „W deszczu tańcz” i „Zabiorę Cię jesienią do Brukseli” – gościła w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bielsku Podlaskim. Główną poruszaną na spotkaniu tematyką była emigracja – życie poza granicami Ojczyzny.

Książki Agnieszki Korzeniewskiej stanowią swego rodzaju przewodnik po stolicy Belgii – Brukseli, pamiętnik oraz zbiór historii pisanych przez samo życie. Te ostatnie dostarczają ci, którzy podobnie jak autorka do Europy Zachodniej podążyli za poprawą bytu bądź też z perspektywą nowego startu.

Każdy rozdział czyta się jak osobną opowieść. Styl pisania oddaje – jak przyznaje sama Agnieszka Korzeniewska – jej osobowość. 

„Pisząc tą książkę (przyp. „Zabiorę Cię jesienią do Brukseli”), chciałam Państwa oprowadzić po Brukseli, ale nie takimi klasycznymi ścieżkami turystycznymi. Pomyślałam, że w dobie Internetu każdy może sobie o nich poczytać. Więc mi zależało, że jeżeli ktoś ze mną pójdzie, to żeby niekoniecznie zapamiętał, w którym roku działo się to czy tamto, tylko po prostu, żeby poczuł zapach, smak i atmosferę tych miejsc – aby zapamiętał je właśnie przez pryzmat wszelkich doznań. Nie jako suche fakty” – mówiła Agnieszka Korzeniewska.

Pochodząca z okolic Siemiatycz autorka w Brukseli mieszka blisko 20 lat. Wyjechała jako młoda studentka, dla której – podobnie jak w przypadku innych Polaków – wyjazd stał się w pewien sposób koniecznością. 

„Moja przygoda z Brukselą zaczęła się jesienią. Ona od początku nie była taka bardzo różowa, ponieważ mój wyjazd nie był do końca przeze mnie zaplanowany, ani nie wynikał jakby z mojej potrzeby serca” – mówiła Agnieszka Korzeniewska.

W niełatwych początkach życia na obczyźnie z pomocą przybyło pióro. Jak twierdzi pisarka: „Losy każdego z nas to materiał”.

„Pisanie zawsze było moim sposobem na wszystko – na troski, smutki. To wspaniale oczyszcza człowieka. Taki katharsis – człowiek wyrzuca z siebie wszystko”.

Forma spotkania niejako wymusiła porównania stolicy Belgii do Podlasia. Charakter Brukseli stanowi odmienność nacji. Miasto kreuje wizerunek wielokulturowości. Element ten można znaleźć także na pewnych obszarach naszego rodzimego województwa, które zamieszkują mniejszości narodowe stanowiące schedę po czasach I Rzeczypospolitej. W porównaniu do Brukseli jest to jednak skala mikro.

„Pewien ten koloryt i pewną próbę tego współżycia i tolerancji jednak bym znajdowała, bo – oczywiście w dużo mniejszym stopniu – Podlasie jest taką naszą mikroskalą, ponieważ nie ma tu aż tyle tej różnorodności. Natomiast te różnorodności, które są, też nas uczą w pewien sposób tolerancji” – mówiła Agnieszka Korzeniewska.

Krążenie wokół tego tematu dało okazję, aby skomentować sprawy bieżące, z jakimi ostatnimi czasy borykała się Belgia – kryzys i zamachy terrorystyczne. 

„Może taka bezkrytyczna tolerancja też nie jest do końca taka dobra. Mieliśmy tego przykład ostatnimi miesiącami. Ostatnie lata pokazują nam, że tolerancja nie może być bezkrytyczna. Tolerancja nie jest przyzwoleniem na wszystko” – tłumaczyła Agnieszka Korzeniewska.

„Teraz oczywiście z lękiem zaczynamy patrzeć, zwłaszcza w komunikacji, miejscach publicznych, gdy widzi się podejrzane osoby. Z lękiem patrzy się na przedstawicieli krajów arabskich. Wiadomo, że nie wiadomo, co się za nimi kryje. Odbywa się to z wielką stratą dla tych ludzi, ponieważ to są normalni ludzie, tacy jak my, którzy przyjechali pracować (….). Najbardziej radykalni nie są ci, którzy przyjechali w latach 70-tych, tylko właśnie młodzi. Oni są o wiele bardziej radykalni niż ich ojcowie i dziadkowie. Jest to jakby psychologicznie uzasadnione. Oni na nowo odnajdują, próbują odnaleźć swoje korzenie i w ten sposób się radykalizują, podczas gdy ich ojcowie i dziadkowie próbowali się wtopić w to społeczeństwo, stać się Europejczykami” – dodaje.

Książki autorki goszczącej w Miejskiej Bibliotece Publicznej poruszają również tematy polsko-polskie z perspektywy nie-Polaka. Przedstawiane są tam m.in. takie tematy jak: dlaczego Polacy udają, że siebie nie rozpoznają, będące próbą polemiki z powtarzaną nierzadko tezą, że „Polak Polakowi wilkiem”, czy też jak to jest, że kłótliwy naród potrafi się w tak fenomenalny sposób jednoczyć dla „wyższej konieczności”.

Pisarka w swoich pozycjach nie narzuca konkretnej wizji Brukseli czy całej Belgii. Zawarte tam treści ukazują tą ludzką, dość ciepłą stronę społeczności. Taka forma w sposób naturalny narzuca wewnętrzną chęć polemiki z samym sobą lub też daje możliwość lekkiego czytania bez konkretnego zaangażowania się wewnętrznego.

Agnieszka Korzeniewska w trakcie spotkania wypowiedziała zdanie, które najprawdopodobniej dość wiernie oddaje to, o co większość chciałaby ją zapytać – czy po tylu latach na emigracji można tęsknić za domem, regionem, za miejscem, z którego się pochodzi?

„Jeżeli Bruksela skradła moje serce, to na Podlasiu została moja dusza”.

 

Spotkanie autorskie z Agnieszką Korzeniewską komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się