Reklama

W Bielsku Podlaskim powstanie monitoring miejski

31/12/2015 15:20

Burzliwą dyskusję na sesji Rady Miasta wywołała kwestia budowy monitoringu miejskiego w centrum Bielska Podlaskiego. Budżet miasta został jednak zaakceptowany przez większość i, mimo argumentacji przeciw, projekt powstanie.

766 tys. złotych według kosztorysu wyniesie budowa pierwszego etapu monitoringu miejskiego, który powstanie w centrum miasta. Kamery mają być między innymi szybko obrotowe, o trzydziestokrotnym zoomie i jakości HD. Przeznaczone na inwestycję środki obejmują również wykonanie okablowania zewnętrznego i innych niezbędnych prac, które towarzyszą projektowi. 

Całość będzie składać się z 16 kamer z potężnym centrum dowodzenia, które znajdzie się na posterunku policji. Koszt całkowity inwestycji wynosi ponad milion złotych. Swoim zasięgiem kamery obejmą między innymi: teren przy Ratuszu Miejskim, obszar przy sklepie nocnym na ul. Mickiewicza, skwer im. Izabeli Branickiej, rondo Rzeczypospolitej Obojga Narodów oraz skrzyżowania: Mickiewicza i Kopernika, 3 Maja i Żeromskiego, Mickiewicza i Poniatowskiego, a także „Muszlę”. 

Reklama

Inwestycja zapisana jest w uchwalonym już budżecie miasta na nadchodzący rok, ale głosowanie nie obyło się bez dyskusji. Radni Witold Sysuła, Mirosław Gołębiowski i Andrzej Waszkiewicz sugerowali, iż pieniądze można wykorzystać w inny sposób, przeznaczając na inwestycje, które bardziej służyłyby mieszkańcom.

„Jestem przekonany, że na tego rodzaju inwestycje, przy tym zadłużeniu, o którym wspomniałem (przyp. 18 milionów złotych) czy ograniczaniu inwestycji, to jeszcze jest za wcześnie”.

„To nie jest takie oczywiste, bo takie głosy się pojawiają szczególnie, tak sądzę, ze strony organów bezpieczeństwa, mówiące o tym, że monitoring miejski będzie miał wpływ na poprawę bezpieczeństwa w mieście. (…) Z tego, co wiem, nie ma żadnych badań potwierdzających tą tezę. Nikt nie stwierdził obligatoryjnie, że rzeczywiście tak jest” – mówił Witold Sysuła.

Reklama

Przekonywał również, że takowy monitoring doprowadzi do zrzucania z siebie odpowiedzialności mieszkańców, którzy mogą być świadkami przestępstwa i nie zareagują, ponieważ będą liczyć wyłącznie na reakcję osoby oglądającej zapisy kamery.

Witold Sysuła postulował, że pieniądze przeznaczone na monitoring, można przenieść na realizację II fazy budowy boiska wielofunkcyjnego przy Szkole Podstawowej nr 2. 

Kontrargumentując, Burmistrz Miasta Jarosław Borowski mówił, iż inwestycja właśnie służyć będzie mieszańcom. Potwierdził, że badań mówiących o tym jakoby wprowadzenie monitoringu poprawiłoby bezpieczeństwo mieszkańców nie ma, ale monitoring służy przede wszystkim właśnie poprawie poczucia bezpieczeństwa. Powoływał się na powracające od kilku lat debaty, w których mieszkańcy opowiadają się, że faktycznie z tym poczuciem jest problem.

Reklama

„Wszystkie debaty, które się odbyły wyraźnie mówiły, że ludziom brakuje tego poczucia bezpieczeństwa i jednym ze sposobów podniesienia tego wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa (…) jest zainstalowanie monitoringu” – mówił Burmistrz, zaznaczając, iż statystki Scotland Yard przytoczone przez Witolda Sysułę uważa za pewne nadużycie, gdyż mówił wyłącznie o jednym rodzaju przestępstw. 

„Nie mówimy o tym, też nie wiemy, ilu zdarzeń przestępczych nie było, nie zaistniały z powodu monitoringu” – zauważył Tomasz Sulima, mówiąc o tym, że monitoring może działać prewencyjnie.

Reklama

Wojciech Jaroszko natomiast podkreślił, że w większych polskich miastach monitoringi nie tylko powstają, ale też i rozbudowują swoją sieć. Jako przykład podał Sosnowiec, gdzie miasto posiada 15 kamer, a w planowanych inwestycjach są kolejne.

„Jeżeli jako członek komisji ds. bezpieczeństwa słyszę zdanie, czy dla 3% poprawy wykrywalności przestępstw warto wydać 800 tys. złotych, to wydaje mi się, że coś źle usłyszałem i chciałoby się powiedzieć: nie wierzę własnym uszom. Dla 1% poprawy warto. Nie są to moje słowa, są to słowa mieszkańców miasta, ponieważ poczucie bezpieczeństwa jest rzeczą najważniejszą” – dodał.

Reklama

O monitoring w centrum miasta pytaliśmy też mieszkańców – od młodzieży po osoby starsze. O ile młodsza część mieszkańców zdawała się bardziej obojętna, to osoby starsze nie ukrywały zadowolenia, choć też z pewnym dystansem. 

„Ja mam 58 lat i nie czuje się dobrze jak idę miastem, a obok mnie co drugie słowo to k… i ch…, a nie jeżdżę ni samochodem, ni rowerem. Boję się bo co za problem zabrać torebkę takiej kobiecie?” – mówiła pani Dorota.

Wydaje się, że największym problemem jest tutaj sklep nocny na ul. Mickiewicza. To miejsce pytana grupa wskazywała najczęściej jako powód, przez który nie czują się pewnie, idąc tym regionem. Przyczyną ich obaw są mieszkańcy nadużywający alkoholu. Mimo iż monitoring ma poprawić ten stan rzeczy, istnieje spore prawdopodobieństwo, że zmieni się tylko miejsce, a problem zostanie ten sam. 

Reklama

 

Fot. Heimhelde . de

 

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2015-12-31 15:32:11

    Uważaj bądź czujny - wielki brat nie śpi inwigilować by każdego chciał to w bani się nie mieści.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2015-12-31 16:21:12

    By się lepiej karmnikami czy budkami dla ptaków zajęli a nie tak ja teraz cała droga główna przez park zasrana

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2015-12-31 18:21:51

    Powoływanie sięna Scotland Jard to jakiś żart?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo iBielsk.pl




Reklama