Czasami jest taki dzień, że trzeba wyjść z domu.
Iść przed siebie, tak aby się zmęczyć,
zapomnieć o tym, że czas upływa, że ciężko,
bo coś nie wyszło, bo w ogóle w życiu jest nie lekko,
bo trzeba na plecach ciężki bagaż doświadczeń nieść.
Więc wyszłam do lasu i idę,
wąską ścieżką, która jak wstęga się wije,
wdycham leśne, sosnowe powietrze
i karmie swe oczy różnymi barwami,
bo muszę wspomnieć, że nawet nie zauważyłam,
iż jesień weszła do lasu szeroko otwartymi drzwiami.
Ileż tu barw, jest czerwień, żółć, brąz i zieleń.
Zapomniano, że ciężar przygniatał mnie do ziemi,
tak jakby wszystko odeszło w cień.
Cieszę swe oczy, swą duszę, mały promyczek
przebłyskującego słońca, sprawił, że dla mnie
miłym stał się ten dzień.
Prysnął gdzieś smutek, żal i smutek, odszedł daleko.
Jesień zmienia me życie, przede mną kolejny etap,
nowe wyzwania, z nimi się oswoić i zmierzyć muszę
więc jak nie wiem co zrobić idę do lasu,
bo on mi podpowie jak dalej żyć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze