:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
BLOGI, Spotkanie starym dębem Kleszczelach - zdjęcie, fotografia
12/03/2019 14:24

Wiele lat temu, zawędrowałam do Kleszczel. Były to późne lata osiemdziesiąte. Tak się jakoś złożyło, że zamieszkałam w tej miejscowości. Kiedy osiedliła się już tam na dobre, zaczęłam się przyglądać kulturze tubylców (..) bo prawda, że była ona zupełnie inna niż moja, ba i nawet język tez był inny. Ludzie jak ludzie, zwyczajni ze swoimi wadami i zaletami jak wszędzie.

Kleszczele przypadły mi do gustu. Takie wesołe małe miasteczko położone w dolinie. Jest tu i rzeka, niedaleko puszcza a i również niedaleko granica z naszą sąsiadką Białorusią. Zastanawiałam się od czego tu zacząć. A no od nauki tutejszej gwary bo trzeba przecież od czegoś zacząć. Żeby było weselej i ciekawiej opiszę jak wyglądało moje sprowadzenie się do Kleszczel. Otóż moja druga połowa otrzymała pracę w POM – ie. Z Hajnówki trzeba by było dojeżdżać a ja tez szykowałam się do zmiany pracy, miałam pracować w innej szkole. Mieszkanie w Kleszczelach wynajęła mi szkoła i opłacała miesięcznie. A było to mieszkanie, że ho, ho. Na końcu ulicy Dobrowodzkiej mały drewniany domek i co najważniejsze kryty słomą z malutkimi okienkami. Jak się wracało do niego wieczorem to wyglądał jak chatka z bajki. Kochałam ten domek i byłam w nim bardzo szczęśliwa. Zima cieplutko jak w uchu a latem chłodno. Nie bolały kości.

Zdarzyło się kiedyś w niedzielę, do mojego domu zapukali jacyś dwaj obcy panowie, jeden z nich zapytał czy będzie mógł narysować ten domek. Oczywiście wyraziłam zgodę. I tak domek ten został uwieczniony w tece rysunków profesora Henryka Wilka.

Kleszczele w moim życiu odegrały szczególną rolę. Wiąże się z nimi szereg anegdot i wesołych historyjek, które były bardzo ważną kwintesencją mojego życia osobistego i tak na przykład:

(..) kiedyś zaproszono mnie na wesele a ja jeszcze nie potrafiłam mówić gwarą ale ją już rozumiałam. Pracowałam w tym czasie w Szkole Podstawowej w Dubiczach Cerkiewnych. Poszliśmy na to wesele, a fajnie tam było, a wesoło. No to i potańczyłam i pośpiewałam a i podjadłam przepysznych specjałów. No i o stosownej porze do domu, wiadomo jutro do pracy. Stoję rano na przystanku i czekam na autobus. Słucham i aż zdębiałam. Dwie panie opowiadają dosyć głośno o jakiejś nauczyciele ze Śląska co to niby tak napiła na weselu, że nic tylko śpiewała, po chwili do mnie dotarło, że ta pijaną nauczycielka jest nikt inny tylko ja. Odwróciłam się i zapytałam – a czy wy panie znacie tą nauczycielkę?

- nie, odpowiedziała jedna z nich:

- znajete, ja ono toje czuła!

- wtedy odrzekłam: to wiecie panie tą nauczycielka jestem właśnie ja.

No, niezbyt mądre miny miały obydwie. Nie wiem co było dalej, bo przyjechał autobus, ja wsiadłam i odjechałam, a one z durnymi minami stały dalej.

Całą drogę mnie to męczyło, aż wreszcie postanowiłam nauczyć się tej fajnej, śpiewnej gwary. Wiedziałam, że mi się przyda i nie pomyliłam się.

          Najbardziej odpowiadały mi wieczory kleszczelowskie, fajni sąsiedzi, ławeczki przydomowe i pogaduchy. Wiadomo i  poplotkowało się i pośmiało ale nigdy nie było to złośliwe. Latem chodziło się do puszczy na grzyby i jagody. Zima trzymało się domu, ale bywało, że spotykano się na wieczorkach po chatach. Późną jesienią zbierano się u sąsiadów a to kiszono kapustę a to pierze się skubało. Płynęła daleko pieśń bo i się śpiewało. Było biedniej ale i weselej. Nikt się nie wywyższał. Sąsiad pomagał sąsiadowi. Nie tak jak dzisiaj …. jakby co poniektórzy mogli, no ale na szczęście nie mogą.

          Jak zapamiętałam Kleszczele: a no jako takie żywe miasteczko gdzie zderzyło się kilka kultur: białoruska, polska, ukraińska. Kiedyś w Kleszczelach mieszkało wielu Żydów. Z najstarszych źródeł historycznych jakie udało mi się wyszperać dowiedziałam się, że Kleszczele posiadały 135 karczm. Byłam zdumiona nie mniej jednak jest to prawda. Rozmawiałam z księdzem prawosławnym Mikołajem dowiedziałam się, że Kleszczele były bardzo żywym i dużym miasteczkiem. Żyło tam bardzo dużo ludzi. Obecne czasy spowodowały ogromną migrację ludności w poszukiwaniu pracy i lepszego życia poza Polska. Malowniczość Kleszczel to przede wszystkim ułożenie geograficzne. W dolinie dokąd prowadzą drogi do Hajnówki, Siemiatycz, Bielska Podlaskiego i na Białoruś. Otoczone są wokół lasami jakby wbudowano je w Puszczę Białowieską. Po przeszłości świetlanej już jako relikty pozostały domy pożydowskie dziś już odrestaurowane i mój stary rozłożysty dąb daleko, daleko na łące.

          Najciekawszym epizodem z życia Kleszczel, które pozostały mi w pamięci są to spotkani tam ludzie. Dziś są albo staruszkami, albo już dawno przeszli na tamtą stronę a po nich pozostały tylko mogiły – medaliony. To oni potrafili jak nikt opowiadać o dawnych czasach tych carskich, wojennych i powojennych. Zachowało się wiele ciekawych historii o których można pisać i pisać. Chociażby:…… .

          Moi gospodarze – dwoje zwyczajnych ludzi a jakże cudownych, ciepłych i dobrych Paweł i Marysia. One gospodyni domowa i rolniczka któż nie pamięta jej ogrodów pieczołowicie pielęgnowanych i on rolnik a także pracownik kolei. Hodował konie a były one na schwał. Był Kubuś, koń szeroki w kłębach a i była klacz Basia. Śmialiśmy się, bo była to bestyjka zmyślna, uwielbiała kraść papierosy, a wynalazła je wszędzie w każdej kieszeni.

          Najbardziej kochałam czas sianokosów. Pędziłam wtedy ze szkoły jak na skrzydłach aby tylko zdążyć na czas. Moi gospodarze łąkę mieli pod lasem, chętnie tam bywałam to czas pracy i relaksu. Pracowaliśmy i śpiewaliśmy. Echo naszych pieśni niosło się daleko nieraz słuchali nas inni bo i z pieśnią dużo lżej się pracowało. Bywało, że w niedzielne popołudnie wybieraliśmy się na piknik rozkładało się koce pod rozłożystym dębem, siadało i opowiadało o różnościach. Zjadało się posiłek, zabawa była przednia.

Dziś już i drzewa nie są te same, postarzały się. Nie ma już mojej Marysi osoby, która zawsze umiała doradzić jak trzeba było to i pocieszyć. Nie ma też wesołego Pawła odeszli a dąb pozostał i szumi, szumi …… hej, ja tu jeszcze jestem, ….. a przecież to też już staruszek.

Żyj, żyj mój kochany, jak najdłużej, pewnie gdybyś potrafił mówić powiedziałbyś niejedno o zawiedzionej miłości, a może o szczęśliwej, o rozbieganych dzieciach, które już dziś są dorosłe. A może opowiedziałbyś o kawalkadach zawieruchy powstańczej, czy tez wojennej. To już tylko zostało w poszumie twoich liści:

                              „ widziałem, widziałem, słyszałem, słyszałem …..”.

          Te moje cudowne Kleszczele są nadal i zapewne będą się zmieniały ale relikty przeszłości są pozostały i będą nadal.

Przyjdą inni i też będą mówić i opowiadać o tej pięknej, spokojnej podlaskiej ziemi, którą ja Orynka zapamiętałam.

Spotkanie pod starym dębem w Kleszczelach komentarze opinie

Dodajesz jako: |

BLOGI, Bielsk Podlaski - więcej informacji

Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ibielsk.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

CMC CITY Media Communications sp. z o.o. z siedzibą w Cypryjska 2G 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"