Reklama

Podlaska A Klasa – na południu prym wiodą spadkowicze

Zgodnie z przedsezonowymi przewidywaniami, runda jesiennia w gr. 3. Podlaskiej A Klasy stoi pod znakiem rywalizacji o powrót do Podlaskiej Klasy Okręgowej przez dwóch z trzech spadkowiczów. Trudne zadanie stoi przed grupą pościgową, ponieważ Bocian Boćki i MKS Mielnik nawet w bezpośrednim spotkaniu podzieliły się punktami.

Sezon 2026/2027 w najniższej seniorskiej klasie rozgrywkowej Podlaskiego Związku Piłki Nożnej rozgrywa 39 drużyn w trzech grupach. Najmniej zespołów, bo 12 przydzielono do grupy 3., zwanej południową. Od co najmniej kilku lat w tym rejonie województwa (powiaty: bielski, hajnowski i siemiatycki) szczególnie widać pewien rodzaj stagnacji. O ile na północy, w Białymstoku i tzw. obwarzanku białostockim stale pojawiają się nowe kluby, tak na południu nowości stanowią przede wszystkim reaktywacje zasłużonych firm jak np. drużyny z Ciechanowca i Narewki (choć akurat ci drudzy – KS, podkreślają że nie są historycznnymi spadkobiercami byłego trzecioligowca, czyli LZS-u).

 

Reklama

Bo tutaj jest jak jest

 

W trwającej kampanii na południu nie można mówić o żadnym nowym piłkarskim tworze, który zorganizował się na tę okoliczność od zera. Są za to ubytki. Już w trakcie poprzedniego sezonu z gry wycofały się rezerwy okręgówkowej Puszczy Hajnówka. Do obecnego sezonu nie przystąpił też Ruch II Wysokie Mazowieckie, co oznacza, że po raz kolejny w tej dekadzie rezerwiści czwartoligowej ekipy napotykają na problemy kadrowe i organizacyjne i są swoistą efemerydą, ponieważ zaliczyli zaledwie 3 pojedyncze sezony w A Klasie – 2015/2016, 2022/2023 oraz 2025/2026. Sportowo owe inicjatywy one udane, bo zakończone kolejno na 4., 4. i 5. miejscu w końcowej tabeli „Serie A”.

Reklama

 

Nowicjuszy więc nie uświadczono, ale są za to starzy lub bardzo starzy znajomi. Tylko rok trwała przygoda Bociana Boćki w Podlaskiej Klasie Okręgowej. Niewiele dłużej, bo 2 sezony udało się tam pograć Żubrowi Drohiczyn. Zgoła inaczej jest w przypadku ostatniej z ofiar ligowej reformy, (zakładającej większą niż zwykle liczbę spadkowiczów do A Klasy) – MKS-u Mielnik. Ten klub w sierpniu br. zadebiutował na A-klasowych boiskach w XXI wieku. Wszystko dlatego, że przez szereg sezonów nad Bugiem rywalizowano na wyższym lub o wiele wyższym, bo nawet trzecioligowym poziomie. Obecna sytuacja jest więc dla tamtejszych kibiców sytuacją niecodzienną i rozczarowującą. Stąd nowy szkoleniowiec mielniczan, a zarazem zawodnik – Filip Tarnogórski, który zastąpił po kilkunastu latach zasłużonego trenera Radosława Kondraciuka, postawił sobie za cel szybki, a najlepiej jak najszybszy powrót do gry z drużynami z całego województwa podlaskiego, a nie tylko najbliższych powiatów. Podobne aspiracje widać jednak także w Boćkach...

Reklama

 

„Żubr (co najwyżej) ratuje sytuację”

 

W pierwszych 5 ligowych kolejkach zarówno MKS jak i Bocian radzili sobie znakomicie, wygrywając wszystkie mecze i tracąc łącznie tak niewiele bramek, że można je było policzyć na palcach jednej dłoni.

 

Obydwie ekipy zdążyły nawet pokonać (a w przypadku Bociana – wręcz rozgromić) innego spadkowicza – Żubra Drohiczyn, którego media klubowe jeszcze przed startem rozgrywek ogłosiły, że po degradacji „Nadbużańskich” czeka sezon chudy, przejściowy. Oznaką tego było przede wszystkim to, czego nie uświadczono u innych spadkowiczów - fala odejść. Doliczono się łącznie około 20 zawodników, w tym grającego trenera Krystiana Dawidziuka (obecnie APN Hattrick Białystok), którzy zmienili barwy klubowe. Obecnie więc Żubr najpierw stara się powalczyć o zebranie kadry meczowej, a dopiero później myśli o ciułaniu jakichkolwiek punktów. W Podlaskiej A Klasie, skąd spaść już się nie da, jest to jak najbardziej uprawnione postępowanie. Nowy trener, pochodzący z drugiej strony Buga, a dokładniej z Sokołowa Podlaskiego, Maciej Florczuk ma jednak mimo wszystko trudne zadanie. Wszystko dlatego, że są różne rodzaje presji – tej dotyczącej awansu do okręgówki w tym przypadku oczywiście nie ma, ale są za to oczekiwania, że powierzona mu drużyna będzie grać coś więcej niż tylko klasyczną „lagę do przodu”. Zwłaszcza, że już wiosną Żubr – rozgrywający swoje domowe mecze na sztucznej płycie w Czartajewie - po dłuższej przerwie na modernizację stadionu (trwając od listopada 2025 roku), ma powrócić na „Żubrzą Polanę”.

Reklama

 

Liderzy - solidarnie „łeb w łeb”

 

Do bezpośredniego starcia najlepszych (jak dotychczas) drużyn ligi doszło w 6. kolejce - 4 października w „Bocianim Gnieździe”. Mecz ten był – rzecz jasna – doskonałą okazją do ucieczki jednej z drużyn na 3 punkty i podtrzymania przez nią statusu zespołu z kompletem zwycięstw na koncie. Ostatecznie podtrzymany został inny status i to w dwóch przypadkach. Chodzi o oczywiście o fakt pozostania drużynami niepokonanymi. Wszystko z powodu wyniku remisowego – 1:1 po bramkach zdobywanych odpowiednio na początku i pod koniec spotkania przez: Damiana Fiedorowicza (4' – Bocian Boćki) oraz Mariusza Żornaczuka (82' – MKS Mielnik). Kibice zgromadzeni na trybunach boćkowskiego obiektu nie ukrywali rozczarowania z powodu decyzji sędziego, który ich zdaniem nie podyktował ewidentnego rzutu karnego. Co by jednak nie mówić – taki wynik z podziałem punktów gwarantuje przynajmniej emocje – kto wie – może nawet do samego końca rozgrywek:

Reklama

 

- Mecz stał na bardzo dobrym poziomie, może nawet wyższym niż poziom A Klasy. Czujemy niedosyt, ponieważ stworzyliśmy klarowne sytuacje, zasłużyliśmy na rzut karny, natomiast przeciwnik – raczej nie był w tym spotkaniu aż tak groźny, chociaż doceniamy jego zaangażowanie i organizację gry – mówił po spotkaniu trener Bociana, Bartłomiej Dworakowski.

 

Co na to „peleton”?

 

Jeśli ligowe poczynania amatorskich piłkarzy można porównać do innej dyscypliny sportowej, to z pewnością pasuje tu przykład kolarskiego wyścigu.

Reklama

 

W grupie 3. Podlaskiej A Klasy mamy już zarysowaną wyrównaną ucieczkę Bociana i MKS-u (po 19 punktów), jest przód peletonu w postaci wciąż niepokonanej Cresovii II Siemiatycze (15 pkt.) - co należy uznać za pewne miłe zaskoczenie oraz ugodzonych dwukrotnie porażkami: Olimpią II Zambrów i Unią Ciechanowiec (po 13 punktów), co z kolei uznawane jest za rozczarowanie, ponieważ zespoły te znalazły się na ligowym podium w czerwcu br..

 

Tył peletonu kreują zespoły Iskry Narew (11 pkt.) i Tura II Bielsk Podlaski (10 pkt.).

Reklama

 

5 zespołów z dołu stawki, czyli tzw. maruderzy ma na koncie: od 6 punktów jak LZS Narewka aż kompletu porażek niczym James Bond, bo z bilansem 0-0-7 jak wydarzyło się to w przypadku Husara Nurzec. Ciekawej sztuki dokonała Iskra Wyszki (bilans 1-2-4), która ma na koncie dwa bezbramkowe remisy z rzędu, co okrzyknięto zgodnie - osiągnięciem wręcz niespotykanym na tym szczeblu rozgrywek. Czasy, gdy wyszkowski team przegrywał seryjnie i wysoko mecze to przeszłość. Dzisiaj podopiecznych trenera Jacka Żocha stać na napsucie krwi absolutnie każdej drużynie w lidze.

Reklama

 

Na zapowiedź 8. kolejki Podlaskiej A Klasy w grupie południowej zapraszamy do jednego z kolejnych tekstów.

Miejsce zdarzenia mapa Bielsk Podlaski
Źródło: podlaskapilka.pl Aktualizacja: 16/10/2026 11:05
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo iBielsk.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości