Po bardzo zaciętym spotkaniu koszykarze Tura Basket Bielsk Podlaski przegrali na własnym parkiecie z Żubrami Białystok 90:97.
Mecze Tura Basket Bielsk Podlaski i Żubrów Białystok zawsze rozbudzały wielkie emocje. Nie inaczej było w środę. „Rogate derby” dostarczyły wielkich emocji. Kibice obejrzeli wszystko – składne akcje drużynowe, indywidualne popisy poszczególnych zawodników, ale i pojedyncze błędy, których nie ustrzegli się przede wszystkim gospodarze. To kosztowało ich bardzo dużo, ponieważ białostoczanie bezlitośnie wykorzystywali nawet najmniejsze potknięcie.
Oba zespoły przez większość czasu szły – mówiąc potocznie – łeb w łeb. Goście w sposób bardziej wyraźny zaczęli odskakiwać w drugiej kwarcie. W grę bielszczan wkradało się coraz więcej niedokładności, co skutkowało stratami i powiększającą się różnicą punktów. Żubrom trzeba jednak oddać, że byli bardzo skuteczni. W pierwszej części spotkania zanotowali aż 55 trafień – osiem więcej, niż Tur.
Po zmianie stron Tur Basket zaciekle atakował, ale koszykarze Żubrów mieli ten komfort, że mogli w pełni skupić się na bronieniu korzystnego rezultatu. W ostatnich minutach kolejne zrywy bielszczan przyniosły efekt. Na nieco ponad dwie minuty przed syreną kończącą zawody tablica pokazywała wynik 90:90.
Na półtorej minuty przed upływem czasu gości na dwupunktowe prowadzenie wyprowadził Arkadiusz Zabielski, a kolejne trafienie „za dwa” dorzucił Patryk Wydra. Zawodnicy prowadzeni przez Kamila Zakrzewskiego odpowiadali rzutami „za trzy”, ale z próby Mateusza Bębeńca, Rafał Króla – najskuteczniejszego dziś zawodnika Tura – czy Bartłomieja Wróblewskiego kończyły się niepowodzeniem.
- Na zbyt dużo pozwoliliśmy Żubrom w dwóch pierwszych kwartach. Te 55 punktów, które rzuca zespół na wyjeździe to jest naprawdę tak, jakby nie było obrony – mówił po spotkaniu trener Tura Basket Bielsk Podlaski Kamil Zakrzewski. – W trzej i czwartej kwarcie wystawiliśmy strefę, co przyniosło efekty. Niestety zabrakło w końcówce czasu, żeby po prostu ich dogonić.
Kamil Zakrzewski zwrócił przy tym uwagę, że widać było zmęczenie zawodników. Przypomnijmy, że w niedzielę bielszczanie zagrali wyczerpujące spotkanie z drugim zespołem Startu Lublin.
- Widać było zmęczenie wśród zawodników, szczególnie u Mateusza Bębeńca. Po ostatnim urazie musiał grać długo, dzisiaj też prawie 40 minut musiał przebywać na parkiecie. Zabrakło tego drugiego rozgrywającego, który by pokierował grą – mówił Kamil Zakrzewski.
- W czwartej kwarcie ta strefa bardzo fajnie funkcjonowała, ale Żubry zawsze gdzieś tę ostatnią piłkę albo przechwyciły, albo zebrały z ziemi, dobiły. I to zaważyło, bo z akcji im nie wychodziło. Ale były takie niczyje piłki – dodał Kamil Zakrzewski.
90 – KKS Tur Basket Bielsk Podlaski (27+20+22+21): Jakub Nieściór (-), Sebastian Sawicki (-), Mateusz Bębeniec (13), Bartłomiej Wróblewski (18), Łukasz Kuczyński (11), Rafał Król (29), Rafał Stefanik (2), Tomasz Pisarczyk (0), Patryk Milewski (6), Aaron Weres (6), Kamil Żero (-), Marcin Marczuk (5).
97 – Żubry Białystok (29+26+20+22): Adam Sulima-Dolina (-), Paweł Kosobudzki (-), Daniel Kamiński (-), Michał Bombrych (-), Arkadiusz Zabielski (19), Patryk Wydra (15), Michał Wielechowski (9), Andrzej Misiewicz (25), Maciej Parszewski (19), Maciej Bębeniec (3), Mariusz Rapucha (7).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze