:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Irena Piwowar: Niech rosną mury, mury.

Orynka - blog 18/11/2019 12:07

Dziś jest niedziela 13 grudnia 1981 r. Idą święta, a u nas w kraju, źle się dzieje. Coś się chyba stanie złego. Ludzie między sobą pytlują językami, że chyba będzie wojna domowa. Strach ogarnia, na samą myśl, że tak mogłoby być.

Zimny poranek, a tu trzeba wstawać i zaczynać nowy dzień. Prawda, dziś niedziela, nie trzeba spieszyć się do szkoły. Powoli wysuwam nogi spod ciepłej kołdry, no, już wstałam. Po maszerowałam do łazienki i do kuchni. Nastawiłam wodę na herbatę i włączyłam radio. A tu: jakieś trzaski i suchy komunikat, spiker czyta, jaką odezwę do narodu. Mówi, że z dniem dzisiejszym, zostaje wprowadzony stan wojenny.

Co to znaczy? Nie mam pojęcia, nigdy się z tym nie spotkałam. Nagle, usłyszałam natarczywy dźwięk dzwonka do drzwi. Któż to przyszedł, o tak wczesnej porze i to w niedzielę. Posłusznie poczłapałam otworzyć drzwi. W drzwiach stała sąsiadka, w szlafroku, zdenerwowana i przestraszona.

- Dzień dobry!; powiedziała i weszła.

- Dzień dobry, odparłam.

- Co się stało? Zapytałam.

- Ano nic, wprowadzili stan wojenny.

- Słyszała pani?

- No słyszałam, od rana bębnią o tym w radio.

- A wie pani, co to jest godzina policyjna? Zapytała mnie.

- No nie bardzo.

- No to widzi pani: o godzinie 20-stej, wieczorem, nie wolno wychodzić z domu. Tylko za specjalnym zezwoleniem, to się nazywa przepustka.

- A co się dzieje w mieście?

- To straszne! Na rynku przy głównych ulicach stoją czołgi. Poustawiane są koksiaki i chodzą jacyś mundurowi, sprawdzają ludzi.

Zatrzymują samochody, pytają, dokąd jadą? Co wiozą, zaglądają do bagażników.

- To jak my teraz będziemy żyć? Przecież ja muszę pracować, odparłam.

- Uczę na trzy zmiany, do domu wracam o 21.

- No nic, dostanie pani w urzędzie specjalną przepustkę i będzie pani wracała, parę razy sprawdzą i jakoś to będzie.

         Włączyłam telewizor, pomyślałam, że pooglądam, to się uspokoję. A tu: pan Jan Suzin, spiker, ubrany w mundur wojskowy, znów mówi o stanie wojennym.

         W takim amoku, właściwie w stanie zawieszenia, przeżyłam cały dzień. O reszcie miałam się dowiedzieć, dopiero na drugi dzień, w szkole. Życie i tak było ciężkie, w sklepach pustki, na półkach tylko herbata i ocet, w masarskich sklepach godło i ekspedientka, która tłumaczyła ludziom:

- Nie ma, nie wiem kiedy będzie towar.

Nastał dziwny, a właściwie straszny czas. Nie wiadomo co będzie dalej. Niby żyjemy wolni, ale jak w więzieniu. Milczące twarze ludzi, popołudniami zamieniają się w cienie, chyłkiem przesuwające się blisko murów.

Strach i obawa o jutro, owładnęły wszystkimi dookoła.

         No, mamy poniedziałek, zbieram się do szkoły w pośpiechu, trzeba jeszcze dojechać. Ja tymczasem wstałam za późno. Pora wychodzić. Muszę zdążyć na 8 do szkoły.

         Tymczasem jak na złość, wszystko się rozłazi; a to zapomniałam kluczy, a to oczko w pończosze, autobus się spóźnia. No, wreszcie jest. Jedziemy!

         Dojechaliśmy. Wypadłam z autobusu i biegiem. Muszę być w szkole na czas. W końcu dotarłam do szkoły. Wpadam do pokoju nauczycielskiego, a tu miny minorowe, grobowa cisza, nikt nic nie mówi. Pytam więc;

- Co się dzieję?

- A to ty nic nie wiesz?

- Dyrektora internowali!

- Jacyś ludzie kręcą się po jego gabinecie i po sekretariacie.

- Grzebią w dokumentach, czegoś szukają, przesłuchują też nauczycieli.

- Ty nic nie wiesz? Mówi do mnie jeden z kolegów. O ciebie też pytali. Podobno ty masz rodzinę w Niemczech.

- No ma i co z tego? Odparłam, niby spokojnie, ale ciarki przeszły mi po placach i stróżki zimnego potu. Ciekawe czego oni właściwie szukają?; pomyślałam, trochę złośliwie, a trochę z przerażeniem.

         Na takich rozmowach, o niczym, upłynęło pół godziny przed lekcjami. W końcu zadzwonił dzwonek, chwyciłam dziennik, za zeszyty i pomaszerowałam do klasy. Pierwsza godzina lekcyjna, to lekcja języka polskiego w V klasie. Mam nadzieję, że to pozwoli mi ochłonąć, zebrać myśli i jakoś przetrwać dzień do godziny 14-stej.

         Weszłam do klasy, dzień jednak się okazał jakiś dziwny, bo i dzieci siedziały wyciszone, i osowiałe.

- A wie pani? U Wojtka, to w nocy była policja, zabrali jego tatę.

         Zaraz, zaraz, pomyślałam, tak toż ojciec Wojtka pracował w kopalni. W kopalni były strajki, przypomniało mi się, że ten pan, był chyba w jakichś związkach.

W klasie zrobiło się cicho, wszystkie oczy zwrócone były na mnie. Dzieci czekały, na to, co ja powiem, ja tymczasem nic nie odrzekłam. Zapisałam temat na tablicy, skierowałam wzrok na klasę i mówię:

- o tym porozmawiamy podczas przerwy, teraz natomiast będziemy rozmawiali o „Anielce” bohaterce lektury, którą napisał Bolesław Prus.

         Nagle, głośno zapukano do drzwi. Weszło pięciu mężczyzn, w mundurach wojskowych. Przestraszone dzieci posłusznie wstały i głośno przywitały przybyłych.

         Jeden z tych panów podszedł do mnie, był do rosły mężczyzna i mówi:

- chcielibyśmy z panią porozmawiać. Do końca lekcji zostało 15 minut.

- Dobrze. Odrzekłam, ale na przerwie. Nie wolno mi opuszczać klasy i pozostawiać dzieci bez opieki.

- Dobrze. Powiedział. Zgłosi się pani do gabinetu dyrektora w trakcie przerwy.

Strach mnie obleciał, ale kiwnęłam głową na znak zgody.

Zadzwonił dzwonek, więc ja za dziennik i pomaszerowałam do gabinetu dyrektora. Tam, ci sami panowie, siedzą i świdrują mnie oczami, tak, jakby mnie chcieli prześwietlić.

- Gdzie przebywa pani brat?

- W Niemczech, odparłam.

 -A czy wie pani o tym, że on uciekł, zdradził kraj?

- Nic mi o tym nie wiadomo, odparłam.

- Pojechał i nie wrócił. To wszystko co wiem. Kontaktu z nim nie mam.

- Ja żyje spokojnie, nikomu nie robię krzywdy i nie bardzo rozumiem o co panom chodzi.

- Natomiast mam inny problem. Pracuję na 3 zmiany i nie wiem jak będą wyglądały moje powroty do domu, po godzinie policyjnej.

- Otrzyma pani jeszcze dziś przepustkę i będzie pani dalej pracowała.

- Delegacje i wyjścia ze szkoły należy zapisywać w księdze wyjść.

- Dziękujemy pani, to byłoby na tyle. Do dziś nie wiem kim byli ci ludzie.

         Wróciłam do pokoju nauczycielskiego, nikt o nic nie pytał. Lekcje biegły swoim torem, nie mniej jednak wyglądało to jak cisza przed burzą. Tak jakby w powietrzu zawieszone było jakieś fatum. Przed nami wyrosły wysokie, niewidzialne mury. Nikt nic nie mówił, każdy pilnował siebie.

Zastanawiało mnie co to jest?

Tak to był lęk, strach, który chwytał żelaznymi kleszczami za gardło. Co będzie dalej, co będzie jutro? Trzeba się było bać. Otrzymałam też, tą specjalną przepustkę, dzięki której mogłam się poruszać o dowolnej porze.

         Kolejny dzień to wyjazd do Rybnika na konferencję metodyczną. Wsiadłam do autobusu, za mną wsiadło kilka kobiet, które jechały na rynek. Miały koszyki z różnymi produktami na sprzedaż. Ujechaliśmy może z 16 km i w lesie stop. Zatrzymał nas patrol. Wsiedli w kilku do autobusu, rozejrzeli się po ludziach i dalej sprawdzać dokumenty.

Słyszę(..) nie mam, nie mam, tak powtórzyło się to kilkakrotnie. Kiedy dotarli do mnie, oblały mnie strugi zimnego potu, wreszcie słyszę,

- może pani jechać dalej. Pozostałe panie wysiadają, nie macie prawa poruszania się bez przepustek.

Nie pomogły ani płacze, ani prośby, musiały wysiąść z autobusu i na piechotę, ze swoimi ciężkimi koszykami wracać do swoich domów.

Tak wyglądał stan wojenny na Śląsku.

         Dodałabym jeszcze parę słów, o tym, co działo się w kopalniach i w dużych miastach.

W Rybniku dowiedziałam się o strajkach górniczych. Nie miałam pojęcia, o ulotkach, o internowaniu wielu działaczy związkowych, aktorów, i wielu innych branżach zawodowych. Nocami przychodzili do domów, wyciągali ludzi i wywozili w miejsca sobie tylko znane.

Blady strach padł na ludzi, bo oto usłyszałam o strzelaninie w kopalni „Wujek”. Z bronią w ręku poszli na bezbronnych ludzi. Suchy komunikat informował o śmierci dziewięciu górników. Głośne też było oblanie wodnymi armatkami, demonstrujących ludzi.

Jeszcze dzisiaj ciarki przechodzą po plecach, gdy się wspomina tamte czasy.

         Później przyszły kartki. Smutny widok, długich kolejek, gdzie ludzie stali po kilka godzin, aby kupić np.: buty, słodycze, oraz wiele innych artykułów niezbędnych w domu.

         Tak, to były czasy nieciekawe, wręcz straszne.

Najbardziej przykre jest i smutne to, że ci sami ludzie, dziś jeszcze piastują wysokie stanowiska. Mówi się, że niby mają doświadczenie, a jeszcze parę lat temu wyjmowali pały i lali bezbronnych studentów i górników. To jest taka trochę zawoalowana uczciwość. A jednak…

Reklama

Irena Piwowar: Niech rosną mury, mury. komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie

Kalendarz

Najbliższe imprezy
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ibielsk.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

CMC CITY Media Communications sp. z o.o. z siedzibą w Cypryjska 2G 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"