Dym nad lasem, wozy strażackie i ponad 150 osób zaangażowanych w działania. Na szczęście tym razem nie był to prawdziwy pożar. Pod Bielskiem Podlaskim strażacy przeprowadzili duże ćwiczenia, podczas których sprawdzali, jak wyglądałaby walka z rozległym pożarem lasu.
Ćwiczenia „PLOSKI 2026” odbyły się na terenie Nadleśnictwa Bielsk. Scenariusz zakładał pożar, który szybko się rozprzestrzenia i wymaga zaangażowania dużych sił oraz długotrwałych działań.
Nie było więc tylko samego gaszenia. Strażacy musieli zorganizować cały system działań, zadbać o dostarczanie wody, łączność, zaplecze oraz sprawną współpracę między poszczególnymi jednostkami.
Wykorzystano również drony, które pozwalały obserwować teren z góry i przekazywać obraz osobom kierującym akcją. Dzięki temu można było szybciej ocenić sytuację i odpowiednio kierować siłami na miejscu.
Pierwszy dzień przeznaczono między innymi na warsztaty i ćwiczenia sztabowe. Drugiego dnia przyszedł czas na działania w terenie. Strażacy budowali stanowiska gaśnicze i organizowali zaplecze potrzebne podczas dużej, wielogodzinnej akcji.
W ćwiczeniach wzięli udział strażacy PSP i OSP, pracownicy Nadleśnictwa Bielsk, policjanci oraz przedstawiciele Akademii Pożarniczej. Łącznie było to ponad 150 osób.
Choć tym razem był to tylko przygotowany scenariusz, takich ćwiczeń nie organizuje się bez powodu. Pożar lasu może bardzo szybko wymknąć się spod kontroli, dlatego służby muszą być przygotowane na sytuację, w której do akcji trzeba skierować wiele jednostek i działać przez długie godziny.
Podczas „PLOSKI 2026” można było sprawdzić nie tylko sprzęt i umiejętności strażaków, ale przede wszystkim to, jak wszyscy poradzą sobie ze wspólnym działaniem w trudnej sytuacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze